human-746761_1920Pluszowy miś jest dziś synonimem maskotki. Ale nie zawsze tak było. Na dobrą sprawę – dzikie niedźwiedzie to dość niebezpieczne zwierzęta. Jak więc się stało, że to miś stał się synonimem przytulanki?

 

Prezydent wszystkich pluszaków

Wszystko zaczęło się jeszcze w XIX wieku. W 1880 roku na terenie dzisiejszych Niemiec powstała mała firma Richarda Steiffa, która produkowała pierwsze pluszowe misie w Europie. W podobnym czasie zaczęły powstawać też amerykańskie manufaktury, jak choćby Gund założony w 1898 roku. Firma istnieje do dziś, cały czas kontynuując wielopokoleniową tradycję wyboru najwyższej jakości maskotek. 118 lat obecności w branży robi wrażenie!

Osobną historią jest nazwa „Teddy bear”, która została nadana zabawce na cześć… prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wszystko zaczęło się od polowania, na którym Theodor Roosevelt, zwany zdrobniale Teddy, kazał uwolnić pochwyconego niedźwiedzia. Wydarzenie to zostało opisane i zilustrowane w prasie, co zainspirowało jednego z producentów do nazwania swojego pluszowego misia „Teddy`s bear”, czyli „miś Teodora”, w domyśle – Theodora Roosevelta. Pomysłodawca wysłał jednego pluszaka do samego prezydenta, na co ten odwdzięczył się zgodą na używanie jego imienia w nazwie zabawki. I tak już zostało do dziś – „Teddy” znaczy „miś” 🙂

 

Najlepszy przyjaciel dziecka

Pluszowe misie praktycznie każdemu wydają się bardzo sympatyczne. Niejako instynktownie uznajemy je za miłe i przyjacielskie. Dlaczego? Po bliższym przyjrzeniu się można zauważyć ich podobieństwo do… psów, czyli do najwierniejszych przyjaciół człowieka. W istocie niedźwiedzie są dalekimi krewnymi psów i faktycznie mają wspólnego przodka! Sympatyczna jest też taka słodka nieporadność pluszowych misiów, ponieważ przedstawia się je zwykle jako raczej masywne, powolne, z wydatnymi brzuszkami. A puszyste, ociężałe zwierzątka nie wydają się niebezpieczne. Wprost przeciwnie, takie na przykład Pandy swoją nieporadnością budzą w nas odruch opiekuńczy.

Choć utarło się, że pluszowe misie są raczej kuliste i brzuchate, w świecie zabawek spotyka się bardzo ciekawe wyjątki. Wystarczy porównać te dwa różne misie od jednego producenta – firmy Gund. Pluszowy niedźwiadek to klasyczny brzuchaty misio, podczas gdy Patyczek jest raczej chudzinką. Uroku jednak nie można odmówić żadnemu 🙂

misie_razem

Misie ruszają na ratunek 

Generalnie wszystkie pluszowe misie wyglądają jak słodkie istotki, które po prostu chce się przytulić. I bardzo dobrze, bo przytulanie ma bardzo ważną funkcję, szczególnie dla dzieci. Służby ratownicze wielu krajów wyposażone są w pluszaki, które wręczają wystraszonym dzieciom. Lekarze, policjanci i strażacy zgadzają się, że przytulanie misia łagodzi strach, smutek, a nawet fizyczny ból.

Dotyk czegoś tak miłego i przyjemnego jak pluszak jest kojącym doświadczeniem, potrafiącym złagodzić ryzyko traumy towarzyszącej wypadkowi. Dlatego jako rodzice, dziadkowie czy wujkowie pamiętajmy, aby – szczególnie w sytuacji stresu – nasze dziecko zawsze miało przy sobie małego, pluszowego przyjaciela.

 

Niezastąpiona zabawka

Choć żyjemy w czasach komputerów, warto docenić rzeczy ponadczasowe. To, że pluszowe misie były cenione już przez nasze prababki nie jest przypadkiem. Pozytywne emocje są przecież kluczowe dla rozwoju, a żadna zabawka nie budzi ich tak dobrze jak pluszowy miś. Wiedzą to także producenci bajek. W końcu wiadomo: „Dzieci lubią dzieci, misie lubią dzieci”.

 

 

Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci
Tagi:                            

5 komentarzy do tematu “Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci

  • 11 lipca 2016 z 21:13
    Permalink

    Uszatek był fajny. Klasyk. Mój miś był nawet nieco podobny w kolorze, choć bardziej kudłaty. Aż się zastanawiam, gdzie jest dzisiaj… Może gdzieś w piwnicy. Fajnie byłoby go jeszcze kiedyś znaleźć. Jak będę miała okazję to poszukam! 🙂

    Odpowiedz
  • 13 lipca 2016 z 21:02
    Permalink

    Moja terapeutka zaleca mi spanie z misiem. Mam 32 lata 😉

    Odpowiedz
    • 13 lipca 2016 z 21:07
      Permalink

      A i słusznie – regresja to najlepsza (w sumie jedyna skuteczna) metoda zmieniania swojej przeszłości (doświadczeń i wynikającego z nich obecnego zachowania).

      Odpowiedz
      • 13 lipca 2016 z 21:50
        Permalink

        Chyba dobrze trafiłem. Przynajmniej wg kryteriów, które zawarłeś w tekście „Psycholog”. Pracuje z nią kilka miesięcy i na razie wszystko się zgadza tj. ogromna wiedza, doświadczenie i sprawianie wrażenia takiego mocnego osadzenia w życiu, którego – moim zdaniem – nie da się udawać. Kiedy trzeba pocieszy, kiedy indziej opie..oli ale konstruktywnie. No i pracuje w nurcie integratywnym. Tylko jedno się nie zgadza… trafiłem na nią za pierwszym razem ☺

        Odpowiedz
        • 13 lipca 2016 z 22:42
          Permalink

          No to bomba. Możesz zostawić na tą osobę namiary pod tekstem na moim blogu – inni czytelnicy będą Ci wdzięczni za sugestię.

          Odpowiedz